Skąd wziął się zwyczaj wręczania prezentów na Boże Narodzenie?

Skąd wziął się zwyczaj wręczania prezentów na Boże Narodzenie?

Wręczanie bliskim prezentów na Boże Narodzenie stało się dla nas tak oczywiste, że nawet nie wyobrażamy sobie, by kiedykolwiek sytuacja w tej kwestii wyglądała inaczej. No, chyba że w zamierzchłej przeszłości, ginącej w mrokach wieków średnich.

Jednak jeszcze w XX wieku nie wszędzie w naszym kraju rozpowszechniła się ta tradycja. Jak zatem było z tym zwyczajem wręczania podarunków na Święta? Skąd do nas przywędrował, z jakich kręgów kulturowych się wywodzi?

Choinka przyszła z zachodu

Nie jest wielką tajemnicą, że zwyczaj ubierania świątecznego drzewka jako pierwsi zaczęli praktykować Niemcy. Precyzując: mieszkańcy Alzacji, regionu położonego na zachodzie kraju (a obecnie będącego częścią Francji).

Podwieszali oni swoje choinki pod sufitem. Dopiero po latach przeniosły się “na dół” i zaczęto je umieszczać w donicach.

Świąteczna choinka z mnóstwem leżących pod nią prezentów.
Świąteczna choinka w pełnej krasie: z prezentami wygląda jeszcze efektowniej

Był to zwyczaj typowo protestancki (popierany przez ojca reformacji, Marcina Lutra), a więc w krajach katolickich przez długi czas darzony nieufnością.

Swoją ekspansję na zachód drzewko rozpoczęło dość późno, bo dopiero w XIX wieku. Z czasem choinka trafiła do Francji i Anglii.

Z kolei na znajdujących się pod pruskim zaborem ziemiach polskich zawitała ona na przełomie XVIII i XIX wieku, z miejsca podbijając serca mieszkańców miast. Na wsi choinka pojawiła się z pewnym opóźnieniem – do tego tematu jeszcze wrócimy.

W porządku, wiemy dokładnie, skąd się wzięło świąteczne drzewko. A co ze zwyczajem wręczania prezentów?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wybrać się na chwilę do starożytnego Rzymu.

Saturnalia: “przodek” naszych Świąt?

Przed XIX wiekiem dawanie prezentów wielu osobom w ciągu jednego dnia nie było powszechnie praktykowane w Polsce czy w innych krajach.

Prezenty wręczano niemal wyłącznie przy okazji konkretnych, ważnych wydarzeń z życia: ślubu lub narodzin dziecka, by nie szukać daleko przykładów.

Słynnym wyjątkiem od tej zasady było święto obchodzone w starożytnym Rzymie, początkowo 19 grudnia, a następnie od 17 do 23 grudnia.

Obraz przedstawiający rzymskie Saturnalia, autor: Antoine Callet.
Tak zdaniem Antoine’a Calleta, osiemnastowiecznego francuskiego malarza, wyglądały rzymskie Saturnalia

Mowa o Saturnaliach, które zdaniem wielu znawców tematu można uznać za prekursora naszych dzisiejszych obchodów Bożego Narodzenia.

Początkowo polegały wyłącznie na składaniu ofiar Saturnowi, ale w późniejszym okresie hellenistycznym uległy znacznemu przeobrażeniu.

Tym późniejszym Saturnaliom towarzyszyła pogodna, serdeczna atmosfera. Obdarowywano wówczas swoich bliskich drobnymi upominkami. Tego dnia nawet niewolnicy traktowani byli podobnie jak wolni mieszkańcy domu.

W trakcie święta zamykano sklepy i wszelkie państwowe instytucje, a do tego ucztowano na całego. Brzmi znajomo?

Święty Mikołaj wkracza na scenę

Mikołaj z Miry, żyjący na przełomie III i IV wieku naszej ery, to jedna z największych ikon Bożego Narodzenia… Tyle że niekoniecznie wyglądał jak doskonale nam znany brodacz w czerwonym stroju, zaprojektowanym w latach 30. XX wieku na potrzeby reklamy Coca Coli.

Prawdziwy święty Mikołaj był biskupem, który stał się bohaterem wielu legend. Kształtują one obraz człowieka niezwykle empatycznego, skorego do dzielenia się swym bogactwem i obdarowującego najmłodszych.

Sanie, renifery, domek w Laponii – to doszło później. W niektórych współczesnych wersjach świętemu Mikołajowi towarzyszy nawet… “pani Mikołajowa”. To jedynie obrazuje, jak dalece zmienił się wizerunek katolickiego i prawosławnego świętego na przestrzeni wieków.

Porównanie dwóch wizerunków świętego Mikołaja, po lewej prawosławna ikona świętego Mikołaja z Miry, po prawej współczesny święty.
Święty Mikołaj niejedno ma oblicze. Po lewej biskup z Miry, po prawej współczesne wyobrażenie ulubionego świętego wszystkich dzieci

Z pewnością to właśnie biskup z Miry i jego zwyczaj wręczania upominków stały się inspiracją do wprowadzenia tradycji obdarowywania się na Święta.

Jednak nie wszędzie to on zostawia prezenty pod drzewkiem. Wystarczy spojrzeć na nasz kraj, gdzie w wielu regionach Mikołaj przynosi prezenty jedynie 6 grudnia.

Kto zatem robi to w Święta? Gwiazdor, Aniołek, Dzieciątko… To jednak temat wart przybliżenia w osobnym tekście, tymczasem wróćmy do sedna sprawy.

Wiemy już, że prezenty na Boże Narodzenie możemy powiązać z rzymskimi Saturnaliami i postacią świętego Mikołaja z Miry. Jak jednak inspiracje te przekuły się na zwyczaj wręczania podarunków przez współczesnych?

Najpierw mieszczanie, potem chłopi

Zwyczaj wręczania bliskim prezentów przy okazji świętowania Bożego Narodzenia na ziemiach polskich odnotowano po raz pierwszy w XIX wieku.

Na początku podarunki wręczali sobie tylko najbogatsi. Po arystokracji przyszła kolej na mieszczan, którzy błyskawicznie przyswoili sobie “modę” na świąteczne prezenty.

A co z chłopami? Na wieś upominki z okazji Bożego Narodzenia trafiły stosunkowo późno. W niektórych regionach miało to miejsce dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Z dala od miejskiego zgiełku panowała jednak inna związana ze Świętami tradycja, której echa przetrwały do dziś. Mowa o kolędnikach.

Kolędnicy na Wzgórzu Wawelskim.
Tradycja związana z kolędowaniem przetrwała do dziś

Były to najczęściej dzieci, które od Mikołajek aż do końca karnawału wędrowały od domu do domu, śpiewając kolędy i składając gospodarzom życzenia.

Zasada była łudząco podobna do współczesnego Halloween. Jeśli kolędnicy otrzymywali podarunki, odchodzili w serdecznej atmosferze. Jeżeli upominków poskąpiono, karą był psikus. Być może jednak amerykańska tradycja nie jest tak odległa od naszych zwyczajów?

Od diducha do choinki

Bożonarodzeniowe tradycje wciąż ewoluowały. Już wkrótce na wsi pojawił się zwyczaj wręczania w prezencie drzewka świątecznego.

Obecne w miastach choinki trafiły tym sposobem również pod wiejskie strzechy. Działo się to z pewnym opóźnieniem, jako że wśród chłopstwa prym wiodły wówczas inne świąteczne ozdoby. Między innymi zawieszony pod sufitem stroik z jemioły lub diduch.

Czym był/jest diduch? Samo słowo oznacza “dziada”, a chodzi o dekoracyjny snop pszenicy, żyta lub owsa. Był to pierwszy zebrany w danym roku snop, który w okresie bożonarodzeniowym zmieniał się we wspomnianą ozdobę, a następnie był palony na Trzech Króli. Zwyczaj ten jest niesamowicie wręcz stary i przetrwał na wsi naprawdę długo, sięga bowiem jeszcze czasów przedchrześcijańskich.

Współczesny diduch, czyli stroik ze zboża i kwiatów.
Przykładowy współczesny diduch

Z czasem został wyparty przez choinkę, choć tradycja tworzenia pięknych stroików przetrwała i ma się dziś całkiem nieźle. Świąteczne prezenty trafiły jednak pod drzewko i to tam znajdują je 24 grudnia zadowolone dzieci.

Oczywiście, tylko te grzeczne. Na pozostałe, jak doskonale wiemy, czeka rózga.

U nas rózgi na szczęście nie dostaniesz, za to prezenty na Święta – i owszem. Nieważne, czy jako rodzic wcielasz się w rolę Mikołaja, Gwiazdora, czy Dzieciątka… Najważniejszy jest ten moment zadowolenia i niespodzianki, gdy nasze pociechy otwierają paczki z prezentami.

Dlatego życzymy Wam w tym roku pięknych chwil spędzonych z najbliższymi, pysznych świątecznych potraw i samych trafionych podarunków!